O roku ów!

0

Król jest jeden

0

Tu jest szpital

0

NAJNOWSZE

Jak odeśpię, to wrócę

„Przepraszam, że w Wielką Sobotę... Ale to była nasza koleżanka ze Sztandaru Młodych... Musiałam to dać”... – napisała na Fb Ewa Raca, a ja...

Wesoło już było

Wymyślanie życzeń świątecznych w każdej redakcji – a pracowałam w wielu – poprzedza burza mózgów. Napięcie niczym w sztabie wojskowym przed wysłaniem wojsk na...

O roku ów!

Nie pamiętam takiego roku, o którym większość z nas chciałaby zapomnieć, ale paradoksalnie - będziemy go pamiętać do końca życia. Niech już ten 2020...

Król jest jeden

To rzecz pewna: mamy dość! Na warszawskich ulicach i w stołecznych przestrzeniach – a pokażcie, gdzie jest inaczej – rządzi hasło: mamy dość! Dość...

Tu jest szpital

- Mamusiu kochana, jak minęła noc? - Okropnie… bolało, wciąż nie mogę złapać tchu… ale dostałam tlen, zastrzyk przeciwbólowy i kroplówkę, teraz jest trochę lepiej…...

Nigdy więcej wojny… Pokoju więcej!

"Dziś, 1 września, 78 lat od chwili wybuchu II wojny światowej, bardziej niż o wojnie, myślę o pokoju. Jak kruche wciąż są jego fundamenty...

Ten tramwaj dalej nie pojedzie

Nie wiem, co bardziej – żal, że jesteśmy tak strasznie podzieleni, że już rozmawiać ze sobą nie umiemy czy wstyd przed światem, że my,...

Umierają. Wielcy zwykli, niezwykli.

To bardzo smutny miesiąc dla polskiej kultury, publicystyki, literatury, polityki – te śmierci, które zaskakują, choć może nie powinny, bo przecież każdy prędzej czy...

Ocalony z rzezi

Wiesław Kępiński. Piszę o nim 5 sierpnia każdego roku, odkąd poznałam jego i jego historię. I może się ona wydać Wam już opatrzona, może...

Posprzątane, ale…

Taka sytuacja na koniec lipca. Trawniki i żywopłoty przycięte, zniknęły łąkowe klimaty. Dziury - trzy - w jezdni (akurat przy naszym domu, bo gdzieżby)...

Smutny poniedziałek

#wyboryprezydenckie2020 Na mojej ulicy niby wszystko tak samo: domy stoją jak dawniej, przejeżdżają auta, idą ludzie, rosną drzewa i trawy, nad nimi parne lipcowe niebo....

Trawy rządzą

Zieleń na mojej ulicy oszalała. Kiedy idę wzdłuż rabat, pokrytych roślinnością niemal po pas, przypomina mi się słynna sentencja Roberta Michaela Pyle’a, amerykańskiego pisarza...

O MNIE

„Dziennikarka – z zawodu i charakteru.
Dziennikarstwo mam we krwi,
z dziennikarstwa się nie wyrasta,
a emerytura – na której formalnie jestem (nie cierpię słowa: emerytura!) – to tylko kolejny próg, za którym otwierają się następne drzwi, nowe możliwości i nowe formy zapisywania świata.
Na przykład BLOG.”

Warszawa, PL
słabe opady deszczu
5.9 ° C
6.7 °
5.6 °
93%
3.1kmh
75%
sob
10 °
nie
13 °
pon
11 °
wt
10 °
śr
10 °

TU ZASZŁA ZMIANA

„Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia” – pamiętacie ten tytuł opowiadania Marii Dąbrowskiej, w którym opisała,  jak przez lata zmieniał się widok z okna jej mieszkania?

Pisarka mieszkała w warszawskiej kamienicy Kondrackiego przy Polnej 40, ale widok z okna pozwalał ujrzeć także ulicę Jaworzyńską. Zaimponowała mi już w szkole niezwykłą zdolnością obserwacji najbliższego otoczenia, reporterskiego zapisu przemian w życiu swojego kraju, widziane przez pryzmat losów sąsiadów, spraw dziejących się tuż obok, na własnym podwórku. Odbywanie podróży do Polski i świata via okno jednego mieszkania – przyznacie, rzadka umiejętność. I wielka inspiracja.

Gdyby żyła w dzisiejszych czasach, pewnie pisałaby swoje „Dzienniki” na jakimś portalu internetowym. Może prowadziłaby swój blog?

Nie śmiem nawet porównywać się do autorki arcydzieła „Noce i dnie” – jest dla mnie wzorem niedościgłym. Ale idę jej śladem.

Blog „Moja ulica” jest zapisem życia ulicy, przy której mieszkam, zapisem jej historii, miejsc i ludzi. „Moja ulica” to nie tylko Lektykarska, to ulice sąsiednie, to cała dzielnica. To mój wielki mały Kosmos. Który opuszczam. I do którego wracam. I przez który opisuję swoje własne życie.

SKĄD TA NAZWA?

Marymont Kaskada. Tak się nazywa moja dzielnica. Uwielbiam tę nazwę, bo nawet bez wiedzy o jej pochodzeniu działa na wyobraźnię. Jest źródłem wielu inspiracji. Mieszkający dwie ulice wyżej ode mnie I Kowboj RP np. uwłaszczył ją sobie co nieco, umieszczając  na tabliczce przymocowanej do parkanu swojej posiadłości napis: Mary Mont. Dowcipnie, ale w kompletnym oderwaniu od (historycznie udokumentowanego) praźródła. Obecna nazwa wzięła się z  połączenia Marymontu (spolszczona francuska Marie Mont czyli Góra Marii) z Kaskadą, zabytkowym zespołem pałacowo-parkowym, tarasowo schodzącym w kierunku Wisły. Czytaj więcej