NAJNOWSZE

Od detalu do dzieł monumentalnych

…tak można by w skrócie określić dorobek życia przedwcześnie zmarłego Jarosława Zielińskiego. Pochylał się nad każdym szczegółem zabytkowych budynków, po to, żeby go zinwentaryzować...

Drzewa w butach

Ciekawostka przyrodnicza. Przed dwoma laty, wzdłuż mojej ulicy posadzono drzewka, nie wszystkie się przyjęły i jak donosiłam w ub. roku, wyschłe zastąpiono nowymi. Wykonawca,...

Leniwe popołudnie majowe

Nie muszę wybierać, dokąd by tu. Mój piesełek decyduje za mnie. On i ja, po obu końcach smyczy, ciągniemy w tym samym, ulubionym kierunku....

A po deszczu upał

Później niż zwykle w przyrodzie wszystko się kluje i rozkwita. Przez to niecierpliwe wyczekiwanie i pandemiczne zamknięcie, apetyt na smakowanie wiosny jest ogromny, a...

Uwaga, SPAM!!!

Oświadczam wszystkim internetowym sępom i trollom: blog Moja ulica jest niekomercyjny. Nie zamieszczam żadnych płatnych reklam. Piszę dla siebie i wąskiego grona odbiorców. Sama...

Świat wiośnieje

...w słoń­cu cały, W świ­tach zórz… Wró­ble się roz­świer­go­ta­ły: Cóż, czy już? Wróble z wiersza Juliana Tuwima mogłyby zadawać sobie to pytanie i dziś. Niby już, niby jest,...

Jak odeśpię, to wrócę

„Przepraszam, że w Wielką Sobotę... Ale to była nasza koleżanka ze Sztandaru Młodych... Musiałam to dać”... – napisała na Fb Ewa Raca, a ja...

Wesoło już było

Wymyślanie życzeń świątecznych w każdej redakcji – a pracowałam w wielu – poprzedza burza mózgów. Napięcie niczym w sztabie wojskowym przed wysłaniem wojsk na...

O roku ów!

Nie pamiętam takiego roku, o którym większość z nas chciałaby zapomnieć, ale paradoksalnie - będziemy go pamiętać do końca życia. Niech już ten 2020...

Król jest jeden

To rzecz pewna: mamy dość! Na warszawskich ulicach i w stołecznych przestrzeniach – a pokażcie, gdzie jest inaczej – rządzi hasło: mamy dość! Dość...

Tu jest szpital

- Mamusiu kochana, jak minęła noc? - Okropnie… bolało, wciąż nie mogę złapać tchu… ale dostałam tlen, zastrzyk przeciwbólowy i kroplówkę, teraz jest trochę lepiej…...

Nigdy więcej wojny… Pokoju więcej!

"Dziś, 1 września, 78 lat od chwili wybuchu II wojny światowej, bardziej niż o wojnie, myślę o pokoju. Jak kruche wciąż są jego fundamenty...

O MNIE

„Dziennikarka – z zawodu i charakteru.
Dziennikarstwo mam we krwi,
z dziennikarstwa się nie wyrasta,
a emerytura – na której formalnie jestem (nie cierpię słowa: emerytura!) – to tylko kolejny próg, za którym otwierają się następne drzwi, nowe możliwości i nowe formy zapisywania świata.
Na przykład BLOG.”

Warszawa, PL
bezchmurnie
16.6 ° C
18.8 °
12.4 °
68%
1kmh
0%
sob
28 °
nie
27 °
pon
27 °
wt
28 °
śr
29 °

TU ZASZŁA ZMIANA

„Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia” – pamiętacie ten tytuł opowiadania Marii Dąbrowskiej, w którym opisała,  jak przez lata zmieniał się widok z okna jej mieszkania?

Pisarka mieszkała w warszawskiej kamienicy Kondrackiego przy Polnej 40, ale widok z okna pozwalał ujrzeć także ulicę Jaworzyńską. Zaimponowała mi już w szkole niezwykłą zdolnością obserwacji najbliższego otoczenia, reporterskiego zapisu przemian w życiu swojego kraju, widziane przez pryzmat losów sąsiadów, spraw dziejących się tuż obok, na własnym podwórku. Odbywanie podróży do Polski i świata via okno jednego mieszkania – przyznacie, rzadka umiejętność. I wielka inspiracja.

Gdyby żyła w dzisiejszych czasach, pewnie pisałaby swoje „Dzienniki” na jakimś portalu internetowym. Może prowadziłaby swój blog?

Nie śmiem nawet porównywać się do autorki arcydzieła „Noce i dnie” – jest dla mnie wzorem niedościgłym. Ale idę jej śladem.

Blog „Moja ulica” jest zapisem życia ulicy, przy której mieszkam, zapisem jej historii, miejsc i ludzi. „Moja ulica” to nie tylko Lektykarska, to ulice sąsiednie, to cała dzielnica. To mój wielki mały Kosmos. Który opuszczam. I do którego wracam. I przez który opisuję swoje własne życie.

SKĄD TA NAZWA?

Marymont Kaskada. Tak się nazywa moja dzielnica. Uwielbiam tę nazwę, bo nawet bez wiedzy o jej pochodzeniu działa na wyobraźnię. Jest źródłem wielu inspiracji. Mieszkający dwie ulice wyżej ode mnie I Kowboj RP np. uwłaszczył ją sobie co nieco, umieszczając  na tabliczce przymocowanej do parkanu swojej posiadłości napis: Mary Mont. Dowcipnie, ale w kompletnym oderwaniu od (historycznie udokumentowanego) praźródła. Obecna nazwa wzięła się z  połączenia Marymontu (spolszczona francuska Marie Mont czyli Góra Marii) z Kaskadą, zabytkowym zespołem pałacowo-parkowym, tarasowo schodzącym w kierunku Wisły. Czytaj więcej