Fioletowo, hyzopowo

2

Ok. Chwilę znowu mnie tu nie było. Wracam, roślinność tak wybujała, że zawrót głowy. Nie wiem czy to wiosna jeszcze, czy już pełnia lata. Dopiero czerwca połowa…

Straciłam właśnie Przyjaciółkę. Pożegnałam Ją dwa razy: raz w Domu Literatury na Krakowskim Przedmieściu, który był naszym wspólnym domem, kiedy spotykałyśmy się w pół drogi – Ona, pani na Wilanowie i ja, z pogranicza Bielan i Żoliborza; drugi raz w Toruniu, Jej rodzinnym mieście, na cmentarzu św. Jerzego. Ze swojego malutkiego okienka w kolumbarium patrzy teraz na ścianę zielonych tui, cisów i lip, zalanych promieniami słońca.

Więc jednak śmierć istnieje…

Ale jest życie. Jest. Na mojej ulicy kwitnie jak oszalałe. W powietrzu wisi oczekiwanie. Na burzę i pełnię księżyca. Pełnia…

Idę wzdłuż Lektykarskiej. Jakby wiedziała, że myśli moje… żałobne. Wita szpalerem fioletów hyzopa lekarskiego i kłosami rudych traw. Czy uleczą myśli moje… żałobne?

I zielono, zielono, zielono wokół…

Pani Walu, jeszcze w zielone gramy…

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowe, ładne, ale…
Następny artykułWakacje, wakacje!

2 KOMENTARZE

  1. Chyba ten nastrój zielono- żałobny w powietrzy z burzą płynie. Ja wczoraj po raz niewiadomo który słuchałam z łezką w oku pięknych tekstów Agnieszki Osieckiej z koncertu „Zielono mi”w 1szą rocznicę jej odejścia i przypominałam jej rozmowy z Magdą U. i piękną korespondencję na „wyczerpanym papierze”. One odeszły, ale pozostały w naszych sercach i zostawiły- na szczęście!!!- tyle po sobie, że cieszmy się, że choć przez chwilę były .

    • Tak, to wspaniałe dziedzictwo. Tylko te chwile życia takie krótkie. Tyle nas, co po sobie zostawimy, choćby w pamięci bliskich… Dziękuję za ten wpis, Elżbieto.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here