Jak powstawał nowy dom

0

Jeszcze 4 lata temu, na rogu Lektykarskiej i Smoleńskiego stał biurowiec, zwany Intraco III. Najwyższy na mojej ulicy. W najlepszym momencie swojego istnienia mieścił Niepubliczną Szkołę Podstawową im. Juliusza Verne’a. Przeniesiono ją tu w 2012 r. z ul. Klaudyny. Nie na długo. Po tym, jak posesje biurowe wykupił deweloper, placówka wyprowadziła się do nowych budynków na terenie pobliskiej Akademii Wychowania Fizycznego (2015).

Ale zanim to się stało, Lektykarska zyskała na wyglądzie i bezpieczeństwie: zrobiono nowe chodniki z barierkami, nowe krawężniki z podjazdami dla wózków, nową nawierzchnię jezdni i lepsze oświetlenie. Obecność szkoły przysłużyła się wszystkim mieszkańcom.

Potem zaczęła się demolka. Przez 3 lata żyliśmy jak na budowie. Mój „kawałek” ulicy zamienił się w hałaśliwe piekło, przed naszymi oknami roztaczał się krajobraz księżycowy, rozjeżdżany ciężkim sprzętem. Dokumentowałam kolejne fazy rozbiórki i budowy, zafascynowana nowymi technologiami, zgodnie z założeniem, że jeśli się nie ma tego, co się kocha, to się kocha, co się ma.

Budowlany horror przeżywali najpierw sąsiedzi I części nowego osiedla Apartamenty Marymont, przed skrzyżowaniem z ul. Smoleńskiego. Nie wspominając mieszkańców uliczek położonych wyżej, w kierunku Marymonckiej. Potem było długo, długo nic… Potem kolejna rozbiórka… i budowa… i „już” pod koniec ub. roku oddano do użytku II część, za skrzyżowaniem, patrząc w kierunku Podleśnej. Do kupy razem nowe osiedle powstawało przez 5 lat z okładem.

Jeszcze nie wszystkie „apartamenty” są zamieszkałe, jeszcze trwa przeprowadzkowy rozgardiasz, ale powoli zapominamy o bałaganie.
Tym bardziej że Apartamenty Marymont to nie tylko domy. To także ich otoczenie, piękniejące z każdym dniem. Ale o tym innym razem.

Tymczasem spójrzcie na zdjęcie pierwsze – tak było. I na zdjęcie ostatnie – tak jest.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMilion drzew
Następny artykułRóżowa magia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here