Między fantasy a realem

2

Lektykarska: pomieszanie charakteru małomiasteczkowego z wielkomiejskim. Dość nietypowa ulica. Krótka, liczy sobie ledwie 56 numerów adresowych i ma niespełna 700 m długości.

Za to pod względem szerokości przypomina aleje, z charakterystycznymi dla   takich traktów nasadzeniami drzew i krzewów oraz zachowaniem po obu stronach rytmu rozległych trawników, przedzielonych chodnikiem. Projektanci i wykonawcy nowego osiedla, które pobudowano w ciągu ostatnich trzech lat na miejscu dawnego Intraco III, nie tylko zachowali starodrzew wewnątrz osiedla (tam, gdzie się dało), ale obsadzili ogrodzenie wzdłuż ulicy szpalerem grabów. Lektykarska zyskała na wyglądzie. Także, a może przede wszystkim dzięki architektonicznemu układowi nowego osiedla.

Małomiasteczkowy koloryt powoli więc blednie pod naporem zmian i nowoczesnych rozwiązań. Jezdnia otrzymała solidną nawierzchnię, uporządkowano i odnowiono chodniki oraz miejsca parkingowe. Domy jednorodzinne, „bliźniaki” i „szeregowce” wprawdzie nadal pamiętają lata 2.  połowy ub. wieku, niektóre przeszły mały lifting, niektóre nawet popadają w ruinę, a jedna z tych ruin jest jak z mrocznego filmu fantasy (o niej jeszcze będzie w osobnym wpisie) – ale to też stanowi o uroku miejsca.

Pozostałością minionych dekad są warsztaty samochodowe, ulokowane w piwnicach i garażach. Kiedyś zwykłe warsztaty, dziś… serwisy. Sporo domów zostało oddanych pod wynajem rozmaitym firmom: jest i studio tańca, i siedziba jednej z sieci taksówkowych, Klinika Stomatologiczna i biura projektowe. Niedawno otworzyła się pizzeria i pierwszy od lat sklep spożywczy.

Jest i element industrialny. Na drugim końcu ulicy, przed skrzyżowaniem z Podleśną. Pawilony ciepłowni, architektoniczny zgrzyt w całym otoczeniu, szczególnie rażący o tej porze roku, kiedy na drzewach i krzewach brakuje jeszcze liści. Ale – uwaga! – są i plusy. To obiekt dający ogromne pole do popisu fotografom, zainteresowanym (neo)turpizmem, świętującym znów odrodzenie nurtem w sztuce. Brzydota industrialna niewątpliwie pobudza wyobraźnię i jest źródłem inspiracji dla wielu artystów.

Niezależnie od kondycji starych budynków, wypiękniały przydomowe ogródki (co udowodnię, kiedy przyjdzie czas kwitnienia). Bo jedno można powiedzieć z całą pewnością: moja ulica należy do najbardziej zielonych w mieście i świetnie wpisuje się w zielony krajobraz dzielnicy.

 

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here